facebook

Social Icons

twitterfacebookgoogle plusrss feedemail

wtorek, 6 sierpnia 2013

Lodowa pułapka.

Ile ryb widać na zdjęciu? 5? Ja widzę 8.
Dzisiaj niektóre media nagłośniły sprawę, którą można nazwać lodową pułapką. 

Zgodnie z ustawą o VAT stawka VAT na lody to 5%, ale na podstawie innych szczegółowych przepisów, gdy lody spożywane są na miejscu u sprzedawcy (czyli w kawiarni, restauracji itp) to stawka VAT wynosi 8%. W żaden sposób sprzedawca prowadzący lokal gastronomiczny nie może udowodnić, że lody są wynoszone i spożywane poza jego lokalem. Jeżeli w lokalu jest przynajmniej jeden stolik i jedno krzesło, to przecież można spożywać lody na miejscu (... wszystkie i bez wyjątku ...), czyli należy się taxmanowi 8% ... zawsze, za wszystko i wszędzie.

I w taki oto sposób tworzy się pułapki na uczciwych ludzi. W tym przypadku jest to mrożąca lodowa pułapka. W jakim celu tworzy się takie przepisy?

W Polsce jak wynika z lodowego przypadku w dalszym ciągu obowiązuje zasada, że należy najpierw zrobić z kogoś wielbłąda, a potem udowadniać mu że nim nie jest, choć sam ów ktoś przyznaje się, że tym wielbłądem nie jest i nigdy nie był. Grunt to mętna woda polskich przepisów.

czwartek, 27 czerwca 2013

Na pierwszą nóżkę za OFE, a na drugą nóżkę za Bykowe wypijmy dziś panie i panowie!

Rosnący dług publiczny Polski zmusza Polski rząd do działania. Nie ulega już żadnej kwestii, że jako pierwsze padną OFE. Czy to pomoże? Zapewne na krótką metę tak, ale poszukiwania pieniędzy trwają dalej. Najlepiej sięga się tam, gdzie jest łatwo. Przynajmniej tak wydaje się. 
Family or Bykowe?


Od czasu do czasu przypominają nam o bykowym. To z jednej strony wstydliwy problem, bo kojarzy się jak najgorzej z peerelem, ale kasa misiu kasa ...

Podwyższoną kwotę podatku dochodowego wprowadzono w Polsce w 1946 roku. W potocznym nazewnictwie podatek ten egzystował jako bykowe. Bykowe było płacone przez osoby bezdzietne, nieżonate i niezamężne powyżej 21 roku życia (od 1 stycznia 1946 do 29 listopada 1956), a później powyżej 25 roku życia (do 1 stycznia 1973). Jednak i żonaci nie mieli lekko. Jeżeli w ciągu dwóch lat od zawarcia małżeństwa nie dorobili się potomstwa, to jako stare byki też musieli przystąpić do bykowego. Tak państwo ludowe realizowało politykę prorodzinną. Dopiero Edward Gierek zniósł ten podatek.

Jak doniosła niedawno prasa, pomysł na reaktywację bykowego podchwycił PiS. Podobno Minister Pracy zamierza w tej sprawie konsultować się z ZUS-em. Nowe bykowe nie ma być już tak restrykcyjne, bo ma obejmować osoby powyżej 40 roku życia ... ale za to ma również obejmować panny. Więc mielibyśmy bykowe i jałówkowe w jednym.

Ciekawe co z księżmi, osobami bezdzietnymi i osobami, którzy chcą założyć związek, ale po prostu nie potrafią ... itd? Kto by ich zwalniał z tego podatku? Przed jaki urzędnikiem musieliby się płaszczyć i tłumaczyć ze swojej bezdzietności?

Szacuje się, że osoby samotne w Polsce stanowią 26% dorosłego społeczeństwa. Tendencja jest wzrostowa, a single to zwykle ludzie aktywni i uzyskujący wysokie dochody.

Gdyby jednak sprawie przypatrzeć się obiektywnie, to przecież bykowe i jałówkowe obowiązuje w Polsce i to od lat. Czym są ulgi w podatku PIT dla posiadających dzieci? To de facto ukryte bykowe i jałówkowe. Każdy, kto nie ma dzieci płaci przecież wyższe daniny dla państwa. Na każde dziecko przypada rocznie kwota 1.112,04 zł. To jest obecne bykowe!


Pomysł z bykowym wydaje się absurdalny, ale ...

środa, 15 maja 2013

Najwięksi pracodawcy w Polsce to firmy państwowe i budżetówka.

Marzeniem większości Polaków jest praca w urzędzie lub w firmie państwowej. Po prostu tak jest. Taka praca to w przekonaniu większości Polaków pewność zatrudnienia i płacy.  Praca w firmie prywatnej zawsze związana jest z aktualną koniunkturą na rynku. Są zlecenia i zbyt na usługi firmy prywatnej to jest i praca i płaca. Takiego dylematu nie mają pracownicy budżetówki i firm państwowych. Tam nic, albo niewiele zależy od koniunktury gospodarczej.   


Firmy prywatne w Polsce nie stworzyły jak do tej pory wielkich i prężnych organizmów gospodarczych. Jest ich wiele, ale zdecydowana większość z nich nie stanowi potęgi ani na polskim, ani na międzynarodowym rynku. Z najnowszego zestawienie 500. największych przedsiębiorstw w Polsce w 2012 roku, które w kwietniu opublikowała Rzeczpospolita, możemy dowiedzieć się, że firmy kontrolowane przez państwo wiodą prym na rynku polskim. W pierwszej dziesiątce firm o największym zatrudnieniu jest tylko jedna firma prywatna. To portugalska Biedronka, której właścicielem jest Jeronimo Martins Polska.

Pierwsza 10. firm o największym zatrudnieniu wg. Rzeczpospolitej:
1. Kompania Węglowa S.A. – 60 122
2. Polska Grupa Energetyczna S.A. – 41 276
3. PKP Polskie Linie Kolejowe – 39 401
4. Jeronimo Martins Polska S.A. – 34 245
5. KGHM Polska Miedź S.A. – 34 045
6. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. – 32 326
7. Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.  – 29 785
8. PKO BP S.A.  – 28 556
9. Tauron Polska Energia S.A. – 27 816
10. PGL Lasy Państwowe – 24 703

środa, 1 maja 2013

Obiecanki Vatanki część II

Na początku obecnego roku premier Tusk powiedział, że "... to, czy stawki VAT w 2014 roku wrócą do poziomów sprzed podwyżki w 2011 roku będzie zależało od tego, jak będzie wyglądał rok 2013 ...". Teraz już wiemy, że przez najbliższe lata nie ma mowy o obniżeniu podatku VAT. MF J.V. Rostowski powiedział po wtorkowym posiedzeniu rządu, że aktualna stawka VAT zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie do końca 2016 roku. Jednocześnie dodał, że w 2017 roku nastąpi automatyczne obniżenie stawki VAT. Zastrzegł przy tym, że możliwe jest wcześniejsze obniżenie stawki VAT pod warunkiem szybszego wzrostu gospodarczego niż przewidują rządowe prognozy. 

Wydaje się, że obecny komunikat to tylko usankcjonowanie na stałe podwyższonej stawki VAT. Po pierwsze szybszy wzrost gospodarczy jest mało realny. Po drugie w 2016 roku będą wybory, więc można obiecywać, gdy nie będzie się podejmowało decyzji. Nowy rząd, bez względu z jakiej opcji się wyłoni, nie podejmie w 2017 roku decyzji o obniżeniu VAT, bo to jest nierealne.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Czy skończy się kiedyś narzekanie Polaków na wszystko, co nas otacza w Polsce.

Czy narzekanie na wszystko i wszystkich skończy się kiedyś w Polsce. Czy rzeczywiście nic nie zmieniło się w Polsce przez ostatnie 20 lat, tak, jak to napisał anonimowy komentator z onetu:

"Po 20 kilku latach powróciłem na starość do Polski. W urzędach nie zmieniło się nic - ta sama arogancja niekompetentnych urzędniczyn, to samo rzucanie kłód pod nogi przy załatwianiu błahych spraw, jeszcze większa liczba wymaganych poś-i zaświadczeń, podejrzliwość, utrudnianie wszystkiego co nie-i możliwe.
Mam wrażenie, że obecne stado urzędniczyn to dzieci tych z prl-u, gdy wyjeżdżałem.
W porównaniu do Europy cofnęliśmy się o następne 20 lat. Niewiarygodne, jak pozwalamy się manipulować błaznom i ciemnocie... Biedny naród...
"
Pozostawię to bez komentarza, bo jakikolwiek mój komentarz nie rozstrzygnie tego dylematu. A może tylko zacytowałem reminiscencje człowieka, który wyrósł w tamtej epoce i dalej jej szuka w Polsce, a Polska to już jednak inny świat?