facebook

Social Icons

twitterfacebookgoogle plusrss feedemail

Featured Posts

Biznes Plan Blog

Blog o tematyce biznesowej ze szczególnym uwzględnieniem biznes planu, który jest podstawowym dokumentem dla każdego inwestora...

Biznes plan to nie jest instrukcja obsługi

Informacje i porady, które znajdziesz na tym blogu nie wyczerpują tematyki biznes planu. Biznes plan to żywy dokument. To twoja mapa drogowa na krętej drodze do sukcesu w biznesie...

Żaden plan bitwy nie przetrwa pierwszego kontaktu z przeciwnikiem

Ta słynna maksyma wojenna Helmutha von Moltke ma wiele wspólnego z biznes planem. Moment startu przedsięwzięcia na konkurencyjnym rynku, to dopiero rozpoczęcie swego rodzaju bitwy o biznesowy sukces ...

Zachowaj spokój i rób swoje

Powodzenie w biznesie zależy od dobrego przygotowania i konsekwencji w działaniu.

Szczęście w biznesie

Szczęśliwy jest ten, kto mając 20 szylingów dochodu tygodniowo wydaje 19 i pół, nieszczęśliwym zaś ten, kto pobiera 20 szylingów, a wydatki jego wynoszą 20 i pół.

sobota, 19 listopada 2016

... co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone ...

... co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone ...
Wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki ogłosił „konstytucję dla biznesu”. Nowe prawo dla działalności gospodarczej ma stanowić kartę praw podstawowych dla przedsiębiorców. Myślą przewodnią tego prawa jest zasada "... co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone ...".

Jak dla mnie brzmi to trochę dziwnie, bo w państwie demokratycznym taka zasada to oczywista oczywistość. Nie w konieczności prawnego sankcjonowania tej zasady tkwi problem, a w jej stosowaniu. To prawo, które od dziesiątek lat jest uchwalane w Polsce pozostawia olbrzymie pole do wszelkich interpretacji. Co z tego, że w kolejnym "papierze" zostanie to formalnie usankcjonowane. Ta zasada w żadnym przypadku nie pozbawi urzędników możliwości interpretowania prawa gospodarczego w dowolny sposób. Będzie jak było, a może być tylko gorzej, bo ta zasada wprowadzona w dokumencie o randze ustawy da kolejny argument urzędnikom do własnych interpretacji przepisów. Obecnie wydano już miliony interpretacji przepisów prawa. Wiele z nich jest ze sobą nie spójnych, a nawet sprzecznych. Prawo zezwala na swobodną interpretację przepisów prawa przez różne urzędy. Tu tkwi problem, a nie w głoszeniu ... wyborczych haseł. Obawiam się, że zasada "... co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone ..." nie jest kierowana do przedsiębiorców, a do wyborców, którzy w większości o  prowadzeniu firmy i prawie gospodarczym  nie mają bladego pojęcia.


Niestety, ale Mateusz Morawiecki nic nie mówi o wyrzucenia do kosza tysięcy nikomu niepotrzebnych ustaw. Może warto spojrzeć na Rumunię, gdzie rumuński parlament z dnia na dzień wyrzucili na śmietnik wiele ustaw gospodarczych oraz dziesiątki drobnym podatków i quasi podatków.

Ludzie biznesu mają jeden cel podstawowy: prowadzenie swojej firmy w taki sposób, aby utrzymała się na rynku. Rolą państwa jest uchwalanie prostego prawa i egzekwowanie podatków zgodnie z tym prawem.

Zasada „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”, zasada niezmienności interpretacyjnej przepisów, zasada domniemania niewinności to podstawy wolnego rynku i demokracji. Tego nie ma potrzeby uchwalać. O tym każdy powinien wiedzieć w państwie demokratycznym.

środa, 2 listopada 2016

Plagi polskiego pracownika: niska płaca, śmieciówka i mega składka na ZUS

Wiara czyni cuda, ale cudu gospodarczego nad Wisła, jak nie było, tak nie ma. Oczywiście wszyscy widzą "cuda" w postaci dróg i autostrad, ścieżek rowerowych, ekranów akustycznych, szybkich i wygodnych pociągów, wybrukowanych placów w naszych miastach ...

W większości przypadków "cuda" są możliwe, bo napływają szerokim strumieniem środki finansowe z Unii Europejskiej. Gdyby tak jeszcze "cuda" przełożyły się na wzrost poziomu życia polskiego pracownika. Jednak z tym jest nieprzezwyciężalny problem!

W odczuciu znacznej części społeczeństwa coś tutaj nie pasuje. Po pierwsze jesteśmy montownią i powielarnią cudzych pomysłów. Nie dorobiliśmy się szerokiej gamy własnych produktów, które kojarzyłyby się światu wyłącznie z Polską.

Po drugie zdecydowana większość Polaków zarabia marnie. Bardzo marnie. Staliśmy się państwem UE, które ma do zaoferowania tanią siłę roboczą. To jest nasza specjalizacja w UE! Nie tak to miało być!

Pracujemy tak samo wydajnie, jak Niemcy, czy Anglicy, a zarabiamy od nich 3-5 razy mniej za taką samą pracę. Jak to jest możliwe w zintegrowanej gospodarczo UE? Jeszcze kilka lat temu tzw. autorytety ekonomiczne z ekranu telewizora wmawiały nam, że produktywność Polaka jest zbyt mała, aby Polak zarabiał tak, jak Niemiec. Co ciekawe, gdy Polak pojedzie do pracy do Niemiec to zarabia prawie tak samo, jak Niemiec.

Wpadliśmy jako społeczeństwo w pułapkę niskich zarobków i elastycznych form zatrudnienia (umów śmieciowych). To nie gwarantuje młodym ludziom żadnego zabezpieczenia na przyszłość. Nic więc dziwnego, że młode pokolenie głosuje nogami i wyprowadza się z Polski. Ci, co wyjechali z Polski już do nas nie wrócą ... chyba, że zostaną do tego zmuszeni, co nie jest takie niemożliwe, ale to temat na inny "biznes plan".

Pewnym wyjściom z sytuacji byłaby możliwość założenia własnej działalności gospodarczej. Jednak tutaj na przeszkodzie stoi przymusowa składka na ZUS. Nie ważne czy twój biznes przynosi dochód i tak musisz odprowadzić w granicach 1200 zł na konto ZUS. Jaką masz realną alternatywę? Zaprzestać w Polsce działalności ... i wynieść się z Polski.

Co ciekawe taka sama składka ubezpieczeniowa dla prowadzącego działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii wynosi 50 zł. Składka ZUS w Polsce to problem większy, niż mogłoby się komukolwiek wydawać. To jeden z głównych, a może najważniejszy hamulcowy rozwoju gospodarczego Polski. Dlaczego w Polsce nie może być taki sam system, jak w Wielkiej Brytanii? To kolejne pytanie na które nikt w Polsce nie chce odpowiadać.

Dawno, dawno temu zrealizowano tzw. plan Balcerowicza, który dla obywateli Polski dał w efekcie niską pracę na śmieciówce. Nie twierdzę, że taki był zamysł ... ale taki jest efekt. Teraz opowiada się nam o planie Morawieckiego. Obecnie nic o nim tak naprawdę nie wiadomo. Tylko kto teraz uwierzy, że kolejny plan cokolwiek zmieni w życiu tych, co wiążą koniec z końcem.

Prawdą również jest, że część polskiego społeczeństwa odnalazła się we współczesnej gospodarczej rzeczywistości i jest im w niej bardzo dobrze. Nie należy o tym zapominać. Problem w tym, że nie jest to większość społeczeństwa.

niedziela, 28 sierpnia 2016

W poszukiwaniu dobrze płatnej pracy. Oprócz dyplomu ważne są umiejętności

W poszukiwaniu dobrze płatnej pracy ...
Co mam robić, by zawsze mieć pracę i dobrze zarabiać? 

Takie pytania zadają sobie we współczesnym świecie miliony osób. Zwykle na początku zawodowej drogi odpowiedź wydaje się oczywista. Należy zdobyć wykształcenie i dyplom, który otworzy mi drogę do kariery i pieniędzy. O ile ten etap jest stosunkowo prosty do osiągnięcia, to niewielu zdaje sobie sprawę, że wykształcenie niczego nie gwarantuje, a przede wszystkim nie gwarantuje nam pracy i do tego dobrze płatnej. 

Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że za prawdziwe pieniądze otrzymuje wykształcenie niezbyt wielkiej wartości. Czy w takim razie kształcenie się i zdobycie dyplomu to strata czasu? Tak nie jest, bo warto się uczyć i zdobywać wiedzę, ale często zdarza się, że zdobyta wiedza nie przybliża nas do dobrze płatnej pracy.

Co w takim razie jest ważne? Aby odpowiedzieć na to pytanie, postawcie się w roli waszego pracodawcy. Co dla niego jest najważniejsze? Oczywiście utrzymanie się na konkurencyjnym rynku. Do tego potrzebni są pracownicy, ale tylko tacy, którzy zagwarantują firmie prosperowanie na rynku. Wasze wykształcenie to za mało, bo konkurencyjny rynek to pole minowe na którym najważniejsze jest doświadczenie i kreatywność.

O ile z tym drugim człowiek rodzi się, a niektórzy z was mogą się tego nauczyć, to doświadczenie przychodzi z czasem. Doświadczenie w pracy wiąże się z umiejętnościami przydatnymi w konkretnej firmie. Tego nie zdobędziemy w trakcie nauki. 

Warto więc w trakcie nauki postarać się o zdobycie umiejętności i doświadczenia, które będziecie potem mogli wykorzystać w trakcie poszukiwań dobrze płatnej pracy. Jak zdobyć takie umiejętności i doświadczenie? Nie będę wam udzielał rad typu poszukajcie kogoś, kto wam pomoże zdobyć takie doświadczenie. To zwykle jest nierealne, a jeżeli już, to dotyczy garstki z was. 

Umiejętności i doświadczenie możecie zdobyć sami. Każdy z was ma pewne predyspozycje, talenty, zainteresowania. Zachęcam do założenia mikro firmy (na początku działalność jednoosobowa) i w oparciu o te talenty i ... Internet wejście w świat biznesu. Nie zachęcam do zakładania biznesów opartych o tradycyjny handel wyrobami innych firm. Konkurencja ogromna, a marżami nie wygracie z tymi, co są na rynku. Poza tym handel to obrót i spore ryzyko, a skąd młody przedsiębiorca miałby wziąć kapitał! Nie oznacza to, że handel w ogóle odpada. Włączcie myślenie!

Doświadczenie i umiejętności będziecie zdobywali szybciej, niż mogłoby się wydawać. 

Wykorzystajcie chwilę, gdy na rynku oferowana jest pomoc w ramach funduszy unijnych dla mikro przedsiębiorców.

Nie będę wam podpowiadał żadnych pomysłów na biznes, bo to nie ma sensu. Wszystko zależy od waszych predyspozycji. To musi być wasz własny pomysł i wasz własny biznes plan.

Nawet, gdy wasz biznes nie powiedzie się, to zdobyte doświadczenie będzie procentowało w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy.

czwartek, 30 czerwca 2016

Poszukiwany autor Brexitowego biznes planu!

Gdy kilka tygodni temu pisałem na swoim blogu Komentatorski o możliwości wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej nie wiedziałem jaki będzie wynik referendum, ale wiedziałem, że Brexit jest możliwy. I stało się. Brexit stał się faktem.


Next step: Brexit 2.0?
Co będzie dalej? To pytanie interesuje bardzo wielu ludzi na całym świecie? Ci, co powinni dać na nie odpowiedź milczą, albo udają, że ich to nie dotyczy. Borys Johnson tzw. twarz brexitowców schował się gdzieś i zapewne myśli o tym co zrobił? Zwycięzcy nie wychodzą na ulice i nie krzyczą. 

Najbardziej zastanawiające jest to, że Anglicy wydają się zaskoczeni całym tym zamieszaniem. W mediach brytyjskich rozpoczęła się zastępcza dyskusja, z której wynika, że wiele osób głosujących za Brexitem nie miało pojęcia za czym głosuje. Co za bzdury!!! Nie wiedzieli czym jest Unia Europejska do której należeli od ponad 40 lat? 70 procent społeczeństwa brytyjskiego poszło do referendum, aby zrobić sobie na złość? Te brednie kupy się nie trzymają.

Można opowiadać bzdury, że Anglia i Walia zagłosowała za, a nawet przeciw, bo tak naprawdę głosowali przeciw Cameronowi?  Cameron? Przejdzie do historii Zjednoczonego Królestwa jako Cameron Brexit. 

Co będzie dalej? Kto pisze biznes plan dla Wielkiej Brytanii po wyjściu z UE? Czy w ogóle ktoś się za to zabrał? Czy politycy są w stanie cokolwiek napisać, co będzie miało sens? 

W interesie Anglików jest powtórzenie referendum. Cameron nie rozpocznie procedury wycofywania Wielkiej Brytanii z UE, bo zapowiedział złożenie teki premiera. Z drugiej strony Niemcy i Francja chętnie pozbędą się Anglików z UE i będą naciskali na złożenie formalnego wniosku o wystąpieniu z UE.

Moja prognoza jest następująca ... Dojdzie do przedterminowych wyborów i wśród kandydatów do teki premiera będą tacy kandydaci, którzy zapowiedzą, że ich wybór oznacza ponowne referendum w sprawie Brexitu.

Wielka Brytania nie złożyła formalnego wniosku o wystąpienie z UE, ale:
  • S&P obniżył rating aż o dwa stopnie z najwyższego AAA do AA
  • z rynku brytyjskiego "wyparowało" 3 biliony USD
  • Londyńskie City trzeszczy w posadach
  • Szkocja otwarcie mówi o secesji 
  • rząd brytyjski zapowiedział podwyższenie podatków i obniżenie wydatków socjalnych po wyjściu z UE
To wszystko wydarzyło się w ciągu kilku dni po referendum. Kto napisał Brexitowy biznes plan? Żaba? Kto napisze biznes plan dla Wielkiej Brytanii po wyjściu z UE? Też Żaba?

niedziela, 5 czerwca 2016

Wykształcenie bardzo niskiej jakości?

Wykształcenie bardzo niskiej jakości?
Prawda o współczesnym wykształceniu i powszechnym pędzie do zdobywania dyplomu wyższej uczelni jest brutalna. To nie pęd do nauki pcha jednych do tworzenia kolejnych wyższych uczelni, a drugich do studiowania. 

Głównym motywem jest chęć zarobienia pieniędzy przez jednych i wiara w to, że dyplom wyższej uczelni otworzy im drzwi do pieniędzy przez drugich. O ile ci pierwsi swoje zawsze zarobią, to ci drudzy już niekoniecznie.

Zdaję sobie sprawę, że powyższa teza jest krzywdząca dla pewnej grupy ludzi, ale mam głębokie przekonanie, że jest to mniejszość, a nie większość.

(Prawie) wszystko w świecie  kręci się wokół pieniędzy, więc dlaczego inaczej miałoby być na polu nauki. 

Inną kwestią jest wielkość studiującej populacji. O ile w okresie minionej epoki studia były dostępne dla około 7% populacji, to obecnie ten procent dochodzi do 50%. Czy rynek potrzebuje tylu magistrów? Czy drastyczny wzrost ilości osób studiujących nie przekłada się na obniżenie poziomu wykształcenia oraz produkcję nikomu niepotrzebnych kierunków? Oczywiście wszystko (u)daje się uzasadnić potrzebami współczesnego świata, globalizmem etc. Klient nasz Pan, więc tworzy się nowe kierunki, specjalizacje. 

Co w zamian ... za prawdziwe pieniądze ... oferują współczesne szkoły wyższe? Wykształcenie o wysokiej jakości? Gwarancje lepszej przyszłość dla swoich absolwentów? Pewność zdobycia dobrze płatnej pracy? Niestety niczego nie gwarantują, bo niby jak miałyby to zrobić. Dają jedynie dyplom, który we współczesnym świecie  niczego nie gwarantuje, ani o niczym nie rozstrzyga. Zdobycie wykształcenia można przyrównać do zakupu instrumentów pochodnych. Wartość czasu i pieniędzy, które włożymy w zdobycie wykształcenia jest uzależniona od wartości tego wykształcenia na rynku, której w momencie rozpoczęcia studiów nie znamy. Może okazać się, że zarobimy na naszym wykształceniu, ale może być wprost przeciwnie.

Jedna rzecz w pędzie do wykształcenia jest wszak pozytywna. Wykształcenie nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a jego brak i owszem!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...